Plany budowy nowego zakładu przedstawił wrocławski dystrybutor ciepła, fińska firma Fortum Power&Heat Sp.z.o.o. Do tej pory przedsiębiorstwo zajmowało się zarządzaniem siecią ciepłowniczą, którą jest dostarczane do odbiorców ciepło produkowane przez wrocławską KOGENERACJĘ.
Fortum postanowił jednak wybudować także własną elektrociepłownię. Mimo, że Wrocław nie posiada aktualnego planu bezpieczeństwa dostaw ciepła, urzędnicy umożliwili powstanie fińskiej inwestycji*. – To niewiarygodne, że tak ważną decyzję podejmuje się bez poprzedzenia jej odpowiednimi badaniami. Oficjalnie mówi się, że powodem budowy kolejnej elektrociepłowni jest wyjście naprzeciw rozwojowi miasta i rozwojowi rynku ciepła. Jeśli faktycznie tak by było, z całej siły wspieralibyśmy tę inicjatywę – mówi Roman Traczyk, członek zarządu wrocławskiej KOGENERACJI.
Jak jednak pokazały dwie niezależne ekspertyzy Politechniki Wrocławskiej oraz niemieckiej firmy konsultingowej Dreberis GmbH z Drezna, przy obecnych perspektywach rozwoju miasta postanie nowej elektrociepłowni nie jest w ogóle potrzebne, ponieważ rozwój miasta będzie szedł w parze z nowymi technologiami oraz działaniami termo modernizacyjnymi, które mocno ograniczają zapotrzebowanie na ciepło. Ponadto, jak wskazuje dodatkowa analiza Politechniki Warszawskiej, pojawienie się nowej elektrociepłowni będzie miało niespodziewany efekt uboczny - podwyższy średnie ceny ciepła dla mieszkańców miasta i to minimum o 30 %. Dlaczego? – Główną przyczyną jest powstanie nieuzasadnionej nadwyżki mocy w systemie, za którą będzie musiał zapłacić klient - mówi Roman Traczyk. - Nie wyobrażamy sobie, by tak ważny problem dotyczący Wrocławia pozostał bez dyskusji z udziałem miasta i niezależnych ekspertów – dodaje.
Jak pokazują przykłady innych miast, najniższe ceny za ciepło są tam, gdzie wielkość produkcji jest optymalnie dopasowana do jego faktycznego zapotrzebowania na ciepło. Dzisiaj istnieje zagrożenie, że Wrocław odejdzie od tejpraktyki co przełoży się na zdecydowanie wyższe rachunki za ogrzewanie.